Desery, Lody

Lodowa kanapka

5 września 2013

W zamrażalniku przeważnie  mam tylko śmietankowe lody, bo u mnie w domu trudno zadowolić wszystkich, a nie mam zamiaru zapychać zamrażalnika. A śmietankowe są uniwersalne. Tylko, że w takim przypadku trzeba mieć dużo fantazji 🙂

Najczęściej mam „zamówienie” na „Kawowy deser”: lody śmietankowe, bezy i kawa. Mój ulubiony to „Wiśniowy deser”.

Inne to lody śmietankowe z  „Karmelowym kremem” , z „Müesli czekoladowo-owocowym”,  z orzechami – polane miodem lub nutellą.

Na dzisiaj mam nowy pomysł! Lodowa kanapka!

kanapka lodowa

Składniki:

  • śmietankowe lody
  • kawowe ciastka, lub własnoręcznie wykonane ciastka z przepisu na „Kruche ciasto”

Sposób przygotowania:

Aby sprawnie i szybko przygotować kanapkę z lodami, lody nie powinny być zbyt miekkie. Nabieramy po gałce lodów, nakładamy ją na ciastko, przyciskamy lekko drugim ciastkiem i szerokim nożem wygładzamy boki kanapki lodowej.

Tak przygotowaną „kanapkę” wkładamy od razu do przygotowanego pojemnika w zamrażalniku.

 

Kawa Mokka

30 czerwca 2013

Jak zrobić dobrą kawę w aluminiowej  maszynce Mokka?

Takie pytanie często zadawano mi po wstawieniu na mój blog  Kawowego  Candy.

Wyjaśnię więc Wam poniżej jak ja przygotowuję moją kawę.

Z mojej małej maszynki Mokka wychodzą dwie małe kawy: mocne, ale nie spalone – bo bardzo łatwo zapchać maszynkę zbyt dużą ilością za drobno zmielonej kawy.

1) Zacznijmy od tego, że zmielona już kawa do przygotowania  Mokki powinna mieć na opakowaniu napis „Moka”. Nie chodzi tu o firmę ale grubość zmielonej kawy.  Jeśli nie mamy możliwości zakupu takiej kawy to musimy pamiętać że kawa powinna być grubo zmielona a nie na „pył” jak do espresso czy zalewajki.

2) Aluminiową maszynkę Mokka nigdy nie myjemy płynem do naczyń czy innym detergentem – no chyba, że zaraz po zakupie maszynki.

Powinniśmy jedynie po każdym użyciu  dokładnie ją opłukać pod bieżącą, ciepłą wodą. Jeśli zdarzył‚o się nam zapomnieć i kawa przywarła użyjemy tylko drucianej myjki do usunięcia kawy z sitka czy zakrętek. W taki sposób, z czasem używania maszynki kawa będzie mała coraz intensywniejszy zapach i smak.

3) Wlewamy (do dolnej części maszynki) wodę prawie do pełna. Prawie to znaczy tyle, aby po włożeniu sitka z lejkiem woda nie przelewała się na sitko. Powinna pozostać tuż pod sitkiem.

4) Wsypujemy do sitka kawę. Bez ugniatania czy uklepywania! nasypujemy niewielką kopkę.

Zakręcamy górną część maszynki i ustawiamy na niezbyt dużym ogniu.

Orzechowy baton z białą czekoladą i serem ricotta

19 maja 2013

Kto lubi słodkości domowej roboty (bez pieczenia) to tym batonem będzie zachwycony. Jest  on delikatny w smaku i łatwy do wykonania.

Składniki batona to  tradycyjnie pokruszone herbatniki, biała czekolada, orzechy laskowe, niewielka ilość masła i ser ricotta, który w wielu moich deserach zastępuje tłuszcz.

Przepis na deser pochodzi z miesię™cznika „Cucina – no problem”

Składniki:

  • 180 g herbatników
  • 70 g orzechów laskowych
  • 20 g cukru pudru
  • 200 g białej czekolady
  • 35 g masła
  • 250 g sera ricotta

Mój baton wykonałam z połowy składników.

Sposób wykonania:

Herbatniki wkładamy do woreczka i tłuczemy je na mniejsze kawałki. Nie wykonujemy  tego mikserem bo biszkopty nie powinny być zmielone na miazgę.

W mikserze natomiast mielimy  obrane ze skórki i opieczone orzechy wraz cukrem pudrem. Mielimy w taki sposób aby niektóre kawałki orzechów pozostały większe a część zmielona na pył.

W garnku (najlepiej ustawionym nad gotującą się wodą) rozpuszczamy masło wraz z  połamaną na mniejsze kawałki czekoladą. Odsuwamy z ognia garnek i mieszamy  przez 3-4 minut aby ostudzić rozpuszczoną czekoladę.

Do tak przygotowanej czekolady dodajemy teraz ser ricotta, zmielone orzechy z cukrem pudrem i pokruszone herbatniki. Wszystko dokładnie mieszamy.

Moczymy (i wyrzynamy) odpowiednio duży kawałek papieru do pieczenia (lub śniadaniowego), układamy na nim przygotowany baton, formujemy go w kształcie salcesonu, owijamy w wilgotny papier, skręcamy brzegi papieru i wkładamy do lodówki na parę godzin.

Schłodzony baton kroimy na plasty i serwujemy.

 

Müesli czekoladowo-owocowe domowej roboty

29 maja 2012

Müesli to mieszanka różnych rodzajów zbóż i suszonych owoców. Wspaniałe z mlekiem, jogurtem czy  lodami.

Lubię przygotowywać ją w domu i dobierać składniki sama. Gotowe mieszanki są dla mnie za słodkie i ciężkie  do strawienia.

Do mojego müesli dodaje trzy rodzaje preparowanego zboża: płatki owsiane, dmuchany ryż i płatki kukurydziane. Reszta to sama przyjemność.

Przepis pochodzi z miesięcznika „Sani ma buoni”

Składniki:

ZBOŻA:

  • 200 g płatków owsianych
  • 40 g dmuchanego ryżu
  • 40 płatków kukurydzianych

BAKALIE:

  • 30 g wiórek kokosowych
  • 40 g kandyzowanej skórki z pomarańczy
  • 50 rodzynek
  • 50 g kandyzowanego ananasa
  • 50 g orzechów
  • 50 g migdałów bez skórki
  • 50 g białej czekolady
  • szczypta cynamonu

Do mieszanki każdy może dodać własne, ulubione bakalie. Wspaniałe są również suszone banany, jabłka, morele czy kandyzowane figi.

4 ŁYŻKI MIODU (lub syropu klonowego)

Sposób wykonania:

Kroimy na mniejsze kawałki skórkę z pomarańczy, kandyzowany ananas, białą czekoladę czy inne suszone owoce. Mieszamy wszystko dodając również wiórka kokosowe.

W niewielkim rondelku rozpuszczamy w 50 ml wody i 4 łyżki miodu (można oczywiście dodać więcej miodu) oraz szczyptę cynamonu.

Miksujemy na mniejsze kawałki również orzechy i migdały.

Mieszamy  dmuchany ryż, płatki owsiane i kukurydziane razem z orzechami i migdałami. Polewamy je ciepłym , rozcieńczonym miodem i dokładnie mieszamy (najlepiej rękami) aby wszystkie składniki były pokryte syropem.

Mieszankę zbóż z miodem wykładamy na brytfankę pokrytą pergaminem i tostujemy w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni C przez 5 minut. Po 2, 3 minutach mieszamy.

Po pięciu minutach wyciągamy je z piekarnika, schładzamy, ewentualnie rozkruszamy i dodajemy ją do wcześniej przygotowanych bakalii.

Zboża możemy zarumienić również bez pomocy piekarnika – na teflonowej patelni.

Konserwujemy w szczelnie zamkniętym  pojemniku.

 

 

Kasztany w syropie rumowym

10 stycznia 2011

Tym razem będą to  prawdziwe kasztany, te jadalne oczywiście.

Jako dziecko nigdy ich nie jadłam ale  prażone, jeszcze ciepłe,  albo  pokryte lukrem stały się teraz moim przysmakiem.

 

 


Składniki:

  • 1 kg obranych ze skórki kasztanów
  • 1 kg cukru
  • 350 ml wody
  • kieliszek rumu

Sposób przygotowania:

Jak napisałam wcześniej kasztany powinny już być obrane ze skórki. Najlepiej obrać je obcinając wierzchołek kasztana ściągając nożykiem jego łupkę  (jak u pomarańczy, w dół).

Aby usunąć cienką, brązową skórkę z kasztana należy  wrzucić je do gotującej się  wody. Po paru minutach wyłowić  i  jeszcze ciepłe obrać.

 *-:)  Tylko z ciepłych kasztanów skórka schodzi  z łatwością dlatego też polecam gotować kasztany partiami.

Następnie przygotowujemy syrop.

Rozpuszczamy 1  kg cukru w 350 ml  wody. Po 5 minutach wrzenia dodajemy do syropu kasztany, delikatnie mieszamy i gotujemy je w syropie aż będą miękkie ale nie rozleciane. Do idealnie ugotowanego kasztana powinna bez problemów wsunąć się drewniana wykałaczka.

Wyławiamy ugotowane w syropie kasztany i układamy je w przygotowanych, wyparzonych, najlepiej jeszcze ciepłych  słoikach.

Do gotującego się syropu dodajemy kieliszek rumu i nadal gotujemy aż syrop będzie miał konsystencje płynnego miodu.

Jeszcze ciepłym syropem zalewamy przygotowane w słoikach kasztany , szczelnie zamykamy i przechowujemy w suchym i ciemnym miejscu.

Dodatek rumu do syropu nie jest niezbędny. Kasztany bez alkoholu są równie wspaniałe  =D>

Przepis ten znalazłam tutaj.

 

Pieczone kasztany i jego sympatyczny sprzedawca .

Zdjęcie zrobione na przedświątecznym kiermaszu w Urbino.

KOMENTARZE :

ANNA pisze :

Witam, świetny blog!

 Właśnie w tym roku odkryłam dzikie, jak mi się wydaje, bo na skraju dębowego lasu, skupisko drzew najprawdziwszych jadalnych kasztanów i to szlachetnej odmiany (duże, jaśniejsze). Pierwszy raz w życiu piekłam, gotowałam i smakowałam. Są pyszne! Przepis na zakonserwowanie kasztanów w syropie z rumem obiecujący. Natychmiast jutro zrobię kilka słoiczków. Zastanawiam się, czy można je także mrozić i na jak długo. Myślę, że obrane i zblanszowane (dla pewności). Nie mogę trafić w necie na potwierdzenie mojego pomysłu na przechowanie tych wspaniałych ORZECHÓW!

 Dziękuję za stronę, za blog, za przepis.
Pozdrowienia dla autorki i smakoszy.

Następna strona »